Od początku niemieckiej okupacji codziennym elementem życia Polaków w Generalnym Gubernatorstwie stało się polowanie na miejscową ludność na ulicach miast. Warszawiacy, z właściwą sobie swadą, te polowania w których stawali się łowną zwierzyną określać zaczęli nazwą „łapanek”.
Co działo się z pochwyconymi? Tego podówczas nie wiedziano. Niekiedy tylko przychodziły do rodzin listy z zawiadomieniem o śmierci więźnia. Jak ponury refren powtarzała się w nich nazwa „Auschwitz”. Gwoli ścisłości dodajmy, że innych porwanych wywożono na roboty do Niemiec – im jednak również nie umożliwiano kontaktów z rodzinami.
Obóz utworzono w kwietniu 1940, na miejscu działającego od września obozu jenieckiego. W ciągu kolejnego półrocza informacje, jakimi dysponował na jego temat ruch oporu były mniej niż znikome. W tej sytuacji przedstawiono ryzykowny plan, mający na celu wprowadzenie do kacetu szpiega. Według różnych źródeł rotmistrz Witold Pilecki albo sam opracował tę koncepcję, albo zgłosił się na ochotnika do wykonania zadania po tym jak pomysł padł w trakcie dyskusji. Dość że rychło zabrał się do dzieła, z fałszywymi dokumentami wystawionymi na nazwisko Tomasza Serafińskiego.
Okazja nadarzyła się rankiem 19 września 1940 roku. Doświadczony konspirator celowo wszedł w „kocioł” na alei Wojska Polskiego (wówczas noszącej nazwę Sportalee) – i trzy dni później był już w Auschwitz, otrzymawszy numer 4859. Jego dalekosiężnym planem było przygotowanie gruntu pod powstanie więźniów, któremu pomóc miał atak partyzantów z zewnątrz. Fatalne warunki życiowe panujące w obozie i niewielki stopień integracji między grupami więźniów uniemożliwiły realizację tej koncepcji. Mimo to, Pilecki założył Związek Organizacji Wojskowej i działał na miarę swoich możliwości.
Prawdopodobnie najważniejszym zadaniem bieżącym było podtrzymywanie na duchu przetrzymywanych w nieludzkich warunkach współwięźniów. Siatka potajemnie starała się zdobywać żywność i ubrania – produkty pierwszej potrzeby w obozowych barakach. Starano się także przekazywać grypsy z – i do obozu. Nie to jednak stało się największym dziełem Witolda Pileckiego z tego okresu.
Na początku sierpnia 1941 roku Niemcy przystąpili do operacji nazwanej przez nich „ostatecznym rozwiązaniem kwestii żydowskiej”. Tym samym część obozów koncentracyjnych przestała służyć wyłącznie jako miejsca izolacji i niewolniczej pracy więźniów. Zaczęły pracować w trybie masowej eksterminacji Untermenschen. Metody nie różniły się od tych, przy pomocy której Niemcy mordowali wcześniej ludzi niepełnosprawnych umysłowo: stosowano przede wszystkim spaliny samochodowe, wprowadzane do pomieszczenia (na przykład na pakę ciężarówki). Później opracowano skuteczniejszy sposób, o którym z wyraźnym poczuciem dumy innowatora mówił w pisanych w celi śmierci wspomnieniach były komendant Auschwitz Rudolf Höss. W obozie zaczęto wykorzystywać niesławny Cyklon B – bezzapachową wersję środka do trucia insektów.
O tym jednak nikt nie wiedział. Pilecki obserwował. Robił notatki, przemycał grypsy. Wysyłał je do dowództwa za pośrednictwem uciekinierów, którym starał się ułatwiać zniknięcie. W międzyczasie w uznaniu zasług awansowano go do stopnia porucznika. Wreszcie w kwietniu 1943 roku doszedł do wniosku, że jego misja nie wyda już dalszych owoców – zrobił wszystko co mógł, przy tym zaczęła mu grozić dekonspiracja. W tej sytuacji, nocą z 26 na 27 kwietnia uciekł z obozu wraz z dwoma współwięźniami.
Po powrocie na wolność uporządkował swoje wcześniejsze meldunki i sporządził z nich obszerny raport. Wszystkie informacje trafiły nie tylko do jego dowództwa, ale zostały również przekazane aliantom. Raport W był – obok raportów Karskiego – pierwszą informacją o Holocauście, jaka wydostała się spoza drutów obozów zagłady.
W Polsce po raz pierwszy opublikowano te raporty dopiero w 2000 roku. Mordując w 1948 Rotmistrza, komuniści postarali się, żeby pamięć o nim zaginęła. A jednak – bezskutecznie. Prokurator, który domagał się dlań kary śmierci, zmarł w 2004 roku w warszawskiej klinice, której okna wychodziły na ulicę Witolda Pileckiego.
Raport będący owocem poświęcenia Witolda Pileckiego przeczytać można między innymi pod tym adresem:
https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/pilecki-raport-w.html
Jan Kołakowski