Nawigacja

Aktualności

Odnaleziono grób ciałopalny – Białuty, 26–31 października 2019

Trwają prace gdańskiego pionu śledczego IPN we współpracy z Pomorskim Uniwersytetem Medycznym w Szczecinie, zmierzające do ujawnienia nieznanych miejsc niemieckiej eksterminacji ludności polskiej w czasie II Wojny Światowej.

W dniach od 26 do 31 października br. naczelnik gdańskiego pionu śledczego IPN prokurator Tomasz Jankowski wraz z grupą biegłych i specjalistów z zakresu archeologii i antropologii pod kierunkiem dr hab. Andrzeja Ossowskiego i Piotra Brzezińskiego przeprowadza  ekshumacje ofiar niemieckich zbrodni z początku II Wojny Światowej.

Czynności ekshumacyjne prowadzone są w kompleksie leśnym nieopodal miejscowości Białuty, gdzie w lipcu 2019 r. zespół biegłych pod kierunkiem prokuratora IPN ujawnił zarys jamy grobowej, w której znajdują się liczne szczątki ludzkie z widocznymi zmianami wskutek działania wysokiej temperatury tzw. grób ciałopalny.

Odkrycie miejsca, w którym dokonywano spopielania zwłok i w którym zdeponowano popioły wraz ze szczątkami ludzkimi jest wyjątkowym odkryciem w badaniach nad zbrodniami niemieckimi popełnionymi podczas II wojny światowej. Do tej pory nigdy nie przebadano z zastosowaniem nowoczesnego aparatu naukowego takiego miejsca. Badania te mogą stać się przełomowym etapem w badaniach nad zbrodniami niemieckimi. Znalezione miejsce stanowi bowiem pierwszy namacalny dowód przeprowadzonej w 1944 r. niemieckiej akcji zacierania śladów swojej zbrodniczej działalności (Aktion 1005), w trakcie której zwłoki pomordowanych były wykopywane z masowych grobów przez więźniów i palone lub niszczone w inny sposób. 

W ujawnionej i ewentualnych kolejnych jamach grobowych znajdować się mogą szczątki nawet 1000 osób. W dniach 26 i 28 października 2019 r. w wyniku już pierwszych czynności ekshumacyjnych wydobyto szereg artefaktów takich jak guziki mundurowe polskie, medaliki religijne, obrączki i inne rzeczy osobiste należące do więźniów obozu zagłady w Działdowie.  Do tej pory wydobyto już szczątki co najmniej 10 ofiar terroru niemieckiego.

Po zakończeniu ekshumacji w trakcie dalszych badań prowadzonych już przez zespół biegłych z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie pod kierownictwem dr hab. Andrzeja Ossowskiego podjęta zostanie próba ustalenia minimalnej liczby ofiar. Kolejnym zadaniem będzie próba ustalenia mechanizmu zadania śmierci oraz zbadanie metod jakimi posługiwały się siły niemieckie w celu ukrycia swoich zbrodni.


Począwszy od 1942 r. została zarządzona przez Główny Urząd Bezpieczeństwa III Rzeszy akcja odkopywania dawnych grobów masowych i spalania wydobytych zwłok. W kwietniu 1944 r. w lesie koło Białut została przeprowadzona jedna z takich akcji, część zakopanych zwłok została wydobyta przez więźniów z obozu działdowskiego i spalona. Nieustalona liczba więźniów, którzy wykonywali tę pracę zostało zabitych po jej zakończeniu. 

W kwietniu 1944 r. niedaleko Działdowa, w położonej wiosce Białuty ówczesny radca kryminalny SS Sturmbannfűhrer i kierownik wydziału tajnej policji krajowej (Gestapo) Wydział Zamiejscowy w Olsztynie na rozkaz inspektora Policji Bezpieczeństwa i Służby Specjalnej w Królewcu polecił swoim podwładnym, by w jego obecności pojedynczo zastrzelili przez strzał w kark 15 więźniów i zwłoki ich spalili, a zatrudnionych przy ekshumacji i paleniu zwłok ponad tysiąc osób złożonych w kilku masowych grobach w lesie bałuckim (Aktion 1005) których jako już nieżyjących świadków nacjonalistycznej masowej likwidacji należało usunąć.

Usuwanie grobów masowych przeprowadzono w ramach akcji pod kryptonimem (Aktion 1005). Prace przy ekshumacji grobów rozpoczęto 1 marca 1944 r. Nad więźniami nadzór sprawowali oficerowie SS. Więźniowie odkopywali groby, wyciągali zwłoki i składali na stosie, przy czym warstwa zwłok przykrywana była warstwą polan. Stosy następnie polewano smołą, olejem i benzyną, a następnie spalano. Roboty trwały łącznie ok. 4 – 8 tygodni. Po opróżnieniu grobów i spaleniu zwłok, popiół zakopano. Po zakopaniu wyrównano teren i ponownie zalesiono. W połowie kwietnia 1944 r. podjęto decyzję, iż więźniowie będą rozstrzelani. Rankiem więźniowie zostali załadowani do ciężarówki, zawieziono ich do lasu białuckiego. Kocem lub namiotem sporządzono na jednym parkanie tzw. ścianę. Następnie wydobywano z ciężarówki więźniów pojedynczo, każdorazowo więzień szedł w kierunku ściany. Przed samą ścianą członek SS dokonywał egzekucji poprzez strzał z broni palnej w głowę.     

 

Naczelnik 

Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni 

przeciwko Narodowi Polskiemu w Gdańsku 

prok. Tomasz Jankowski

Gdańsk, dnia 28.10.2019 r.

do góry