• Youtube
  • Facebook
  • X
  • Szukaj

Wspomnienia rodzin i działaczy Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża

Wspomnienia zostały zebrane przez Oddziałowe Biuro Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w Gdańsku w 45. rocznicę powstania WZZ Wybrzeża.

29.04.2023

Wspomnienie Andrzeja Gwiazdy o Wolnych Związkach Zawodowych: Na zakładach pracy trwały nieustanne dyskusje o wolnych związkach zawodowych. My chcieliśmy powołać je znacznie wcześniej. Już w sierpniu 1977 r. rozmawiałem o tym z Jackiem Kuroniem, ale on blokował przekazanie tej informacji do Radia Wolna Europa. Wtedy RWE przyjmowało tylko te wiadomości, które pochodziły od Kuronia. Dopiero 27 kwietnia 1978 r. zgodził się przekazać informację o powstaniu Wolnych Związków zawodowych Wybrzeże. Dzisiaj zdajemy sobie sprawę z tego, że zagraliśmy w teatrzyku, ale jednak według własnego scenariusza. Bezpieka przygotowała spisek z całym szeregiem zaangażowanych w niego osób z Wałęsa na czele. Jednak kiedy ludzie są świadomi swoich celów, to wszystkie spiski spalają na panewce. My ten przygotowany przez władzę scenariusz obróciliśmy o 180 stopni.

 

Wspomnienia Anny Kołakowskiej o Maryli Płońskiej: 25 marca 1980 r. odbył się pogrzeb Tadeusza Szczepańskiego, działacza WZZW, który zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Był poszukiwany od 16 stycznia i po ponad dwóch miesiącach jego zmaltretowane ciało zostało wyłowione z Motławy. W dniu pogrzebu Maryla Płońska przyjechała na Stogi, aby razem z Lechem Wałęsą udać się do kościoła pw. Św. Rodziny, gdzie miała być odprawiona msza pogrzebowa. Maryla przywiozła ze sobą wieniec od kolegów z WZZ. Po wyjściu z mieszkania Wałęsy, napadli na nich funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa i wciągnęli ich „nyski” milicyjnej. Pomimo, że Maryla Płońska była wówczas młodą dziewczyną, bo miała zaledwie 23 lata, esbecy potraktowali ja bardzo brutalnie – wykręcono jej ręce, była ciągnięta za włosy po ulicy, uderzona w brzuch. Cały dzień bezpieka woziła ją po lasach pod Gdańskiem,  sugerując że może skończyć jak Tadeusz Szczepański.  Z aresztu zwolniono ją po  48 godzinach. Te dramatyczne przeżycia nie załamały jej i nie przestraszyły, bo dalej bardzo aktywnie działała w opozycji demokratycznej.  

 

Wspomnienie Mirosława Rybickiego o żonie Magdalenie Modzelewskiej – Rybickiej: Magda była fascynującą osobą, zajmowała się pomocą dla bardzo wielu osób, była bardzo aktywną działaczką opozycji antykomunistycznej, jednocześnie urodziła i wychowała wspaniałych chłopaków, synów naszych. Magda była współzałożycielką SKS-ów i Ruchu Młodej Polski, działając razem w opozycji byliśmy bardzo młodymi ludźmi, dlatego z jednej strony była praca opozycyjna, konspiracyjna, z drugiej strony normalne życie towarzyskie, spotkania, śmiech, przyjacielska rozmowa i te przyjaźnie z tamtego okresu przetrwały do dzisiaj. Oczywiście, że był tez strach, bo tylko głupi ludzie się nie boją, ale my rozważaliśmy wagę i mimo strachu wykonywaliśmy swoją pracę w opozycji i wielu z nas ucierpiało, nawet w sposób fizyczny, pobici, więzieni. Strach był, ale to ważniejsze było. 

 

Wspomnienie Teresy Miatkowskiej o mężu Macieju Miatkowskim: Mąż był stoczniowcem. Robiło się różne konspiracje, różne gazetki. Jak coś trzeba było kolportować to oczywiście bardzo chętnie. Dla niego nie było rzeczy niemożliwych do zrealizowania, bardzo działał na terenie Gdańska i Stoczni Gdańskiej. No, ale niestety już go nie ma i tylko zostały wspomnienia.

 

Wspomnienie Magdaleny Czachor o ojcu Stanisławie Kowalskim: Gdy tutaj się przeprowadziłam w latach dziewięćdziesiątych, przychodziłam do kościoła i zawsze jakoś tak się zdarzało raz na rok, kilkakrotnie, że na mszę świętą w intencji Stanisława Kowalskiego i potem się domyśliłam, że to robił jeden z sąsiadów. Sąsiedzi z naprzeciwka konspirowali z moim tatą. Solidarność to był naprawdę cały naród. To było coś  takiego, że jak uciekał ktoś z bibułą, to drzwi się otwierały i się chowało tę osobę. 

 

Wspomnienie Dariusza Lenarciaka o ojcu Henryku Lenarciaku: Pod naszym domem zawsze stał samochód służbowy [służby bezpieczeństwa] i rejestrowali każdego, kto wchodził, w domu w urodziny ojca mieliśmy rewizję, ojca aresztowali, wrócił za dwa dni.

 

Wspomnienie Jadwigi Koziatek o mężu Piotrze Koziatku: Miałam gości w przeddzień stanu wojennego o godz. 23. Weszło do domu trzech milicjantów i chcieli, by mąż poszedł z nimi. Dzieci się zbudziły, zaczęły płakać. Zabrali męża, dowiedziałam się, co się z nim dzieje w Wigilię - dopiero w Wigilię dostałam się do Strzebielinka, ale nie widziałam się z nim, nie można było się widzieć.

do góry