Nawigacja

Aktualności

Strona posiada nowszą wersję

Kliknij tutaj, aby przejść dalej

Uroczystości IPN Gdańsk upamiętniające ofiary Armii Czerwonej na Pomorzu 1945 roku (zmiana terminu)

Informujemy, że planowane na 27-28 marca obchody zostały przełożone na 18-19 września. O szczegółach poinformujemy wkrótce.

27-28 marca br. miały odbyć się uroczystości upamiętniające ofiary Armii Czerwonej na Pomorzu 1945 roku. Z powodów epidemicznych obchody zostały przełożone na 18-19 września. W programie konferencja popularnonaukowa, prezentacja wystawy „»Domy płoną, kobiety krzyczą, zabawili się do woli«. Armia Czerwona w województwie gdańskim w 1945 roku”, okolicznościowe przemówienia, uroczysta Msza św. O szczegółach poinformujemy wkrótce.


Rok 1945. Kończy się II wojna światowa. Armia Czerwona, która wkroczyła do Gdańska, zdewastowała klasztor i kościół św. Józefa.  27 marca bolszewicy podłożyli ogień pod obiekty sakralne, paląc wraz z kościołem i klasztorem – żywcem – ponad stu wiernych, którzy szukali azylu we wnętrzu świątyni.

Świadkiem tragedii, która rozegrała się 27 marca, był ks. Georg ­Klein, wikariusz kościoła św. Józefa. Jego relacja spisana po niemiecku przetrwała do dziś. „Przestraszone kobiety, dzieci, starcy schronili się w świątyni i na plebanii (...). Nad ranem nastała przygniatająca cisza, bez strzałów, warkotu pojazdów. Ostrożnie wyszliśmy schodami do góry, gdy nagle usłyszeliśmy ciężkie kroki. Pierwszy sowiecki żołnierz stanął przed nami gotowy do oddania strzału. Drugi podszedł do nas i zabrał nam zegarki”. Bolszewicy zaczęli rabować dotychczas nienaruszone plebanię i kościół. Szybko wychodzili z łupami, torując drogę następnym. W ruch poszły butelki z samogonem. „Byliśmy jak sparaliżowani i wycofaliśmy się do na wpół zdewastowanego pokoju plebanii. Za nami wszedł jeden z żołnierzy i grożąc nam, wygonił z pomieszczenia. Zmusił do pozostania 18-letnią dziewczynę. Po jakimś czasie zjawiła się i ona na zewnątrz: zrozpaczona, zapłakana, rozczochrana i oniemiała. Stało się” – pisał ks. Klein.

Następnie czerwonoarmiści rozkazali cywilom wrócić do kościoła i na plebanię.  Każdego, kto próbował się wydostać, straszyli pepeszami. Co działo się później? Nadjechał pojazd załadowany beczkami. Jedną wtoczono do kościoła, a drugą na plebanię. Stłoczeni w środku ludzie poczuli zapach benzyny. Jak wspomina ks. Klein, pewna kobieta, domyślając się, co ją czeka, wybiegła z kościoła i... natychmiast została zastrzelona. Chwilę później pijany żołnierz podłożył ogień. „Widzieliśmy z plebanii, jak w świątyni buchnęły płomienie i słyszeliśmy krzyki i płacz znajdujących się wewnątrz ludzi” – relacjonował ks. ­Klein. Tymczasem ks. Klemens Fedtke, proboszcz parafii, uratował życie ukrywających się na plebanii. Zwrócił gestami uwagę radzieckiego oficera. Ten przepędził pijanych żołnierzy i wyrzucił cywilów więzionych w przykościelnym budynku. Gdańszczanie przebywający w płonącej świątyni już z niej nie wyszli.

Do tragicznych wydarzeń doszło również w Lęborku. Czerwonoarmiści na środku rynku urządzili libację. „Rzucili się w szatańskim pożądaniu na kobiety i dziewczęta. W stadach stali przed każdym domem. Ich ofiarami były 78-letnie starsze panie i 9-letnie dzieci” – wspominał ks. Barckow. Kto okazał się nieposłuszny, z miejsca był rozstrzeliwany.

Mieszkańcy Lęborka szukali schronienia na plebanii kościoła św. Jakuba Apostoła. Czerwonoarmiści zamordowali tych, którzy stanęli w obronie gwałconych kobiet – młodego niemieckiego duchownego ks. Roberta Königa, ks. Franciszka Szynkowskiego i całą rodzinę tego ostatniego. Przez dwa tygodnie ciała leżały niepochowane. W końcu ktoś pogrzebał je w ogrodzie przy plebanii.

Informujemy również, że w dniach 21-22 lipca br. zespół Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN prowadził prace poszukiwawcze na terenie Cmentarza Brętowskiego w Gdańsku. Ich celem było odnalezienie szczątków zamordowanej w 1945 roku s. Charytyny – Jadwigi Fahl, ze Zgromadzenia Sióstr św. Katarzyny, ofiary terroru sowieckiego.  

S. Charytyna, wikaria generalna, zginęła broniąc i zasłaniając młode siostry przed zhańbieniem przez żołnierzy radzieckich. Została śmiertelnie pobita. Zmarła 5 czerwca 1945 r w Gdańsku – Wrzeszczu. Wg relacji świadków miała zostać pochowana na terenie Cmentarza Brętowskiego (dziś nieczynnego). W przybliżonym miejscu pochówku z czasem postawiono upamiętnienie. Była jedną z wielu sióstr Katarzynek maltretowanych i zamordowanych przez żołnierzy sowieckich w 1945 roku.

W wyniku prowadzonych prac odnaleziono szczątki kobiety, której cechy antropologiczne (w tym przybliżony wiek), a także odnalezione w jamie grobowej przedmioty (fragmenty różańca i krzyżyk) pozwalają przypuszczać, iż jest to poszukiwana osoba. Zgodnie z procedurą dzialania BPiI zostanie podjęta próba potwierdzenia tożsamości na drodze badań genetycznych.  

Równolegle, strona kościelna prowadzi działania związane ze zwieńczeniem procesu beatyfikacyjnego sióstr Katarzynek, które zostały zamordowane przez żołnierzy sowieckich w 1945 r., wśród których znalazła się również s. Charytyna.

do góry